Przejdź do głównej zawartości

Posty

#83 Perełki tego roku

Hej, kochani! W poprzednim poście mogliście przeczytać co nieco o najgorszych książkach przeczytanych przeze mnie w tym roku. Na szczęście było ich naprawdę niewiele - trafiłam za to na mnóstwo perełek, o których chciałabym wam dzisiaj krótko opowiedzieć. 
Historie z dreszczykiem Wśród wszystkich książek grozy i thrillerów, które udało mi się przeczytać, dwie zdecydowanie się wyróżniały. Pierwsza z nich to "Nie otwieraj oczu" - genialna historia, którą (niestety) ekranizacja spłyciła do granic możliwości. Jeśli więc film was rozczarował, dajcie książce szansę - naprawdę warto, chociażby dla olbrzymiej dawki emocji, jaką ona dostarcza.  Kolejna powieść to "Inkub" - klimatyczna powieść, która trzyma czytelnika w napięciu... a mimo to porzuca bezmyślne straszenie na rzecz snucia magicznej, choć niepokojącej historii. A jej zakończenie... cóż, ono samo wystarczyłoby, by ta książka znalazła się na mojej liście perełek 2019.
"Kroniki Czerwonego Klasztoru" Nie mo…
Najnowsze posty

#82 Podsumowanie i największe rozczarowania 2019

Rok 2019 wspominam naprawdę pozytywnie - także pod względem czytelniczym. 
Ile książek udało mi się przeczytać?

styczeń - 14 luty - 7 marzec - 7 kwiecień - 8 maj - 8  czerwiec - 9 lipiec - 8 sierpień - 5 wrzesień - 6  październik - 19 (!) listopad - 9  grudzień - 9 

Łącznie daje to 109 książek. Może nie jest to tak zawrotna liczba jak te w latach poprzednich, ale tym razem nie próbowałam pobić żadnych rekordów - czytałam dla przyjemności i nie miałam wyrzutów sumienia, gdy wolałam coś obejrzeć, niż przeczytać. 
Tak się złożyło, że większość przeczytanych przeze mnie w tym roku książek oceniłam bardzo pozytywnie. Niestety musiały pojawić się wyjątki… i o nich dziś napiszę kilka słów. Zacznę od książek, które mnie rozczarowały (mniej lub bardziej), ale nie były jakoś wybitnie złe. Największą klapę tego roku zostawię na koniec. Nie obrazicie się o to, prawda? No to zaczynamy.




Zbędna kontynuacja
Czasem autorzy powinni sobie po prostu odpuścić, nie sądzicie? Niektóre historie są dobre właśnie dlatego,…

#81 Martwa woda || Ann Cleeves

Jeśli czytaliście "Błękit błyskawicy", doskonale wiecie, że autorka okrutnie potraktowała swojego bohatera. W związku z tym byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się losy Pereza... i czy pozbiera się po tym, co się stało. Nic dziwnego więc, że gdy tylko zorientowałam się, iż w Polsce ukazała się już "Martwa woda", zaczęłam się cieszyć jak dziecko i wyczekiwać chwili, gdy wpadnie ona w moje łapki. W dodatku tom czwarty po prostu mnie zachwycił, więc nie martwiłam się tym, czy Ann Cleeves poradziła sobie i tym razem. I poradziła sobie naprawdę dobrze... ale nie porwała mnie tak, jak poprzednim razem. 
Tym razem ofiarą morderstwa jest Jerry Markham - dziennikarz, który podobno powrócił na stare, dobre Szetlandy, by - jak twierdzą jego bliscy - napisać pewien artykuł. Śledztwo prowadzi przyjezdna detektyw Willow (o której za chwilę napiszę parę słów...), której pomaga Jimmy Perez. Niestety nie jest on w najlepszej formie - strata, której doświadczył sześć miesięcy wcześni…

#80 Znajdź mnie || André Aciman

Na wstępie zaznaczę, że nie czytałam książki "Tamte dni, tamte noce". Natomiast film mnie po prostu zachwycił, więc gdy tylko dowiedziałam się o kontynuacji tej historii, stwierdziłam, że muszę ją poznać. Czy jednak owa kontynuacja była naprawdę potrzebna? Nie, nie sądzę. To dość przyjemny, choć całkowicie zbędny dodatek. 
Pierwszym, co mnie rozczarowało w tej książce, była ta jej część, która została poświęcona Samuelowi. Wierzcie mi: jej skrócenie albo wręcz wyrzucenie do kosza naprawdę nie wpłynęłoby negatywnie na odbiór powieści. Nie wydaje mi się bowiem, że osoby, które sięgnęły po "Znajdź mnie", jakoś szczególnie interesowała historia i życie miłosne ojca Elia, choćby nie wiem jak dobrze przedstawione.



W efekcie... cóż: tego, na co czekałam najbardziej, czyli relacji Olivera i Elia, było tu jak na lekarstwo. Szkoda, bo stęskniłam się za tymi bohaterami, a dostałam pseudokontynuację "Call me by your name", która tak naprawdę nie miała nic wspólnego …

#79 Zanim umarłam || S.K. Tremayne

Kath mieszka w Dartmoor, na wrzosowiskach. Dla postronnego obserwatora jest to dzikie miejsce, lecz dla niej i dla jej rodziny jest prawdziwą ostoją. Azylem. Wydawałoby się, że nic im tam nie może zagrozić. W dodatku są kochającą rodziną - ona, Adam i ich córeczka. Całkiem normalną. 
Tak jest do chwili, gdy Kath omal nie ginie w wypadku. Od tej pory rodzina traktuje ją z dystansem, a ona nie może pojąć, dlaczego. Tymczasowa utrata pamięci nie pomaga - tym bardziej, że nikt nie chce wyjaśnić Kath, co się właściwie stało. Okazuje się, że to nie jedyny problem kobiety. Jej córka twierdzi, że ich dom obserwuje tajemniczy mężczyzna... a Kath nie jest pewna, czy bardziej powinien ją martwić ów nieznajomy, czy zachowanie jej własnego dziecka. 

"Dziewczynka, która lubi układać martwe ptaszki w rzędy i kręgi"...
Autorka już od pierwszych stron umiejętnie buduje napięcie. Wprowadzane przez nią wątki coraz bardziej gmatwają i tak pokręconą fabułę, ale nie wpływa to negatywnie na odbiór…

#78 Zniknięcie Annie Thorne || C.J.Tudor

Zanim przeczytacie recenzję 'Zniknięcie Annie Thorne', musicie wiedzieć jedno: z niemalże stuprocentową pewnością mogę stwierdzić, że powstała ona przede wszystkim z myślą o wielbicielach prozy Stephena Kinga. Nie bez przyczyny na skrzydełku tej książki możemy przeczytać, że C.J. Tudor Kinga uwielbia właściwie od zawsze, a sam King znajduje się na liście osób polecających 'Zniknięcie Annie Thorne'. I choć do polecajek jako takich podchodzę z dystansem, a do tych autorstwa Stephena Kinga szczególnie (jakoś nie trafia do mnie jego gust czytelniczy, o czym przekonałam się już kilkukrotnie), zaś w przypadku twórczości Kinga za każdym razem mogę być pewna, że trafi mi się książka (niczym w systemie zero-jedynkowym) genialna lub, delikatnie mówiąc, średnia, to jednak skusiłam się na 'Zniknięcie...'. Powody? Cóż... przede wszystkim zaintrygował mnie opis tej książki. A po drugie: znałam już inną książkę autorki, która spodobała mi się na tyle, że chciałam sięgnąć po …

#77 Stranger things. Ciemność nad miastem - Adam Christopher [RECENZJA]

Pamiętacie moją recenzję 'Mrocznych umysłów'? Jeśli nie, to musicie pamiętać o trzech sprawach. Po pierwsze: to właśnie dzięki tamtej książce postanowiłam obejrzeć serial 'Stranger things' (który, jak się okazało, dość szybko udało mi się pokochać całym serduchem). Po drugie: książka ta opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce PRZED akcją serialu. I - po trzecie - 'Mroczne umysły' można równie dobrze przeczytać przed, jak i po obejrzeniu netflixowej produkcji. 
 'Ciemność nad miastem' to kolejna powieść ze świata 'Stranger things'. Tym razem jednak muszę was ostrzec - jeśli nie oglądaliście tego serialu, a chcielibyście, lepiej nie czytajcie poniższej recenzji, bo - chcąc nie chcąc - będę zmuszona zaspoilerować wam parę wydarzeń z głównej linii fabularnej 'Stranger things'. A przynajmniej dwóch pierwszych sezonów.

Także wiecie. Spoiler alert i te sprawy. Ale jeśli ktoś z was teraz w popłochu ucieka, to zachęcam do powrotu po obejrze…